RSS
wtorek, 27 września 2011
Ewangelizacja

PUBLIKUJĘ ARCHIWALNY POST Z PEWNEGO FORUM INTERNETOWEGO (był to mój post) - NA POTRZEBY POCZYTANIA PRZEZ KONKRETNE OSOBY. :)


Kościół traci młodzież, czy młodzież traci Kościół?

Nie napiszę chyba tutaj wszystkiego co chciałabym ująć, napisać, bo czasu nie wystarczy, ale pod wpływem moich ostatnich przeżyć, zwłaszcza od czasu rekolekcji, i tak każdego dnia bardziej to się uobecnia... pod wpływem też zeszłego tygodnia i tamtych Ewangelii, pod wpływem m.in. dzisiejszych spotkań Ruchu Światło-Życie już napiszę ;)

to tak:
1) dzisiaj sobie pomyślałam o Rz 10, 14: Jakże więc mieli wzywać Tego, w którego nie uwierzyli? Jakże mieli uwierzyć w Tego, którego nie słyszeli? Jakże mieli usłyszeć, gdy im nikt nie głosił? Ja tutaj wyraźnie słyszę wołanie. I myślę, że będziemy z tego sądzeni na końcu... za każdą zmarnowaną szansę do ewangelizacji... Chrystus ma nas, oczekuje, że będziemy Jego głosem... wszędzie!

2) tak sobie pomyślałam, że powodem do ewangelizacji nie ma być obowiązek, bo to nie zadziała, jeśli nie będziemy głosić tego, co mamy w sercach. To może być chęć dzielenia się - "Darmo otrzymaliście, darmo dawajcie"; ale dla mnie przede wszystkim to jest jedno. Tęsknota Boga do człowieka. Z powodu Jego tęskniącego serca wiele ludzi wyruszało, zapominało o sobie, paliła ich nieustannie chęć pozyskiwania ludzi dla Jezusa...
Ojciec Pio:
Ja, nieszczęsny! Nie mogę znaleźć wytchnienia, strudzony i pogrążony w wielkiej goryczy, w najczarniejszej rozpaczy, w najgorszej trwodze... ponieważ nie mogę zdobyć wszystkich braci dla Boga (6 listopada 1919 roku)
Dla duszy, która płonie Boską miłością, przyjście z pomocą bliźniemu jest jak gorączka, która powoli ją trawi. Oddała by ona tysiąc razy własne życie, gdyby dzięki temu choć jedna dusza raz uwielbiła Boga (8 września 1913 roku).
Co się jeszcze stanie z tymi nieszczęśnikami, którzy są Twoimi dziećmi, a moimi braćmi? Sam powiedziałeś, mój dobry Panie, że miłość jest mocna jak śmierć i nieustępliwa jak piekło. Dlatego, spójrz z niewysłowioną dobrocią na moich braci, którzy umarli, zwiąż ich ze sobą mocnym uściskiem miłości. Niech powrócą do życia, o Panie, wszyscy ci, którzy naprawdę pomarli (17 października 1915 roku).


Podobało mi się, że Gosiek zwróciła ostatnio po młodzieżówce uwagę na fakt, że tragicznie mało ludzi chodzi teraz na 19-stkę. Bardzo. Bo w jakiś sposób jest to chyba w sercu każdego z nas, tylko o tym często nie mówimy, bo czujemy się bezradni. Ale mimo tego, że niewiele możemy zrobić w tej akurat sprawie, myślę że nie powinniśmy się przyzwyczajać. Nie można nam się przyzwyczajać do osamotnionego serca Jezusa!
Eliasz kiedyś mówił "Wielki już czas, o Panie" - a dalej "... zabierz moje życie, bo nie jestem lepszy od moich przodków..." a ja bym powiedziała "Wielki już czas, o Panie - niech nie będzie ani jednego dnia bez ewangelizacji!"

"...chrześcijanin jest i powinien być w pełni człowiekiem swoich czasów. Nie może uciekać w inny wymiar, ignorując dramaty swojej epoki, zamykając oczy i serca na niepokoje, które przenikają naszą egzystencję. Przeciwnie - choć nie jest "z" tego świata, zanurza się "w" tym świecie każdego dnia, gotów spieszyć tam, gdzie trzeba dopomóc bratu, otrzeć łzy, odpowiedzieć na wołanie o pomoc. Z tego będziemy sądzeni!"
/Jan Paweł II/

22:13, syjonserca
Link Komentarze (1) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 43
| < Sierpień 2016 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31